Mija 3 rok w Jeleniej Górze
Zjawiła się Panna Froda u nas na początku grudnia 2008 roku. Pierwsze tygodnie były trudne, ale bardzo radosne. Teraz trudności nie ma już żadnych, a radości – coraz więcej. Wpasowała się Froda w nasze życie, w nasz rytm dnia, w harmonogram naszej pracy i czasu wolnego. Tak, poświęcamy jej dużo czasu, staramy się jej dogadzać, dbać o jej samopoczucie i zdrowie – ale bez przesady. Były już i pokaleczone mocno łapy, były zapalenia uszu; były wielokrotnie “nocne spacery” wymuszone żołądkowymi sensacjami…
Ale zapamiętujemy w pierwszym rzędzie te dni wspaniałe, te chwile piękne – w domu, na spacerach, na dłuższych i bardzo długich wycieczkach. Jest Froda psem wagabundowym niewątpliwie, chociaż uwielbia również “kokosić” się na łóżku czy w swoim koszu, pieszczochać do upadłego, bawić się w “szarpanego”. Gdy jednak wyczuwa (nosem? instynktem?), że szykujemy się na wycieczkę – z przejęciem przygląda się pakowaniu plecaków (“czy aby na pewno wzięli dla mnie żarełko i wodę?”), a gdy gotowi do wyjścia zakładamy buty, pierwsza stoi u drzwi, byśmy w jakiś niepojęty sposób nie zapomnieli o niej.
Uwielbia wędrówki, głównie w Górach Kaczawskich, w Rudawach Janowickich, no i w Górach Izerskich (to chyba jej najmilsze góry, bo co rusz znajdzie się jakiś strumyk, rzeczka, bagienko…). Gorzej, niż my, znosi upały. Wtedy naprawdę trzeba tak planować trasy, by co mniej więcej godzinę miała możliwość “wychłodzenia” się w wodzie (no, dobra: w bajorku bagiennym też). Rzadziej zabieramy ją w Karkonosze: reguły Parku Narodowego z którymi nie dyskutuję, bo słuszne są) nakazują brać psa na smycz, a do tego ani Froda, ani my nie jesteśmy przyzwyczajeni. Chociaż potrafi grzecznie łazić na uwięzi, gdy wybieramy się w “Jelenią Górę”, lub gdy podczas naszych wypraw przechodzimy przez inne miasteczko / wioskę. Jej domeną jest WOLNOŚĆ wyboru ścieżki. W lesie, na polach nauczyła się bezwzględnie, że nie należy gonić ani saren, ani zajęcy, ani innych gospodarzy tych terenów. Zresztą mniejsza w tym nasza zasługa: po kilku próbach (za które dostała solidna burę) sama doszła do wniosku, że nie jest w stanie dogonić ani koziołka, ani szaraka. A jest Froda niezwykle mądra w swoim lenistwie…, czy też w “ekonomice korzystania z sił witalnych”.
Froducho! Za te 3 wspaniałe lata, jakie nam dałaś, dzisiaj już Ci dziękujemy. O kolejne prosimy – i wiemy, że będziesz nam wspaniały przyjacielem, przytualnką i… tak, tak: pocieszycielką. Bo i to Frodzia potrafi: rozchmurzać nas w dni, gdy zbierają się nad nami chmury gniewu, niezadowolenia czy – po prostu – złego humoru. [Saba i Tomek]








Śliczności
))
01/12/2011 o 10:46