A Golden Retriever Life in Jelenia Góra – Poland

2012

Borowinowe kąpiele: Góry Izerskie

Nareszcie! 

Wkrótce skończę 4 lata, muszę zacząć dbać o siebie. Bo czasami już mi strzyknie tam, zaboli tutaj, a i kondycja już nie taka, jak niegdyś. I nareszcie mnie zabrali w te Góry Bagienne, choć moi Ludzie mówią na nie Izerskie. Luksusowo wwieźli mnie w szklanej klatce na sama gorę (w ich gwarze to się nazywa „Gondola”), przeszliśmy trochę i… tak! To tutaj: lecznicze błotko. Nie zastanawiałam się długo. Tylko mój Człowiek jakoś tak dziwnie mi się później przyglądał… 

Borowiny1

Właśnie wychodzę z borowinowego raju

Borowiny2

Tarzanie się w jagodzinach to cześć terapii

Borowiny3

No i co się tak gapisz? Zaraz to z siebie strząsnę!

 


Wypadzik do Radomierza i Wojanowa. Nowy kumpel: Quasi-Beagle

Wyciągnęli mnie moi Ludzie na wycieczkę. Do jakiegoś Radomierza. Nie powiem, miło było: poznałam nowego koleżkę, tubylca Bezimiennego; moi Ludzie wołali na niego: Bigiel. Fajny, nawet mi wpadł w oko. Ale były tam też te wielkie psy z rogami, co tak pysznie pachną mlekiem. Mimo zapachów kuszacych wolałam omijać je z daleka: mówią w narzeczu radomierskim, nie sposób się dogadać. Bigiel jakoś się ich nie bał, pewnie zna lokalną gwarę. W każdym razie warto było do tego Radomierza pojechać.

Bo na koniec dojechaliśmy do Wojanowa, jest tam taka wielka budowla, ale przede wszystkim jest Bóbr. Mogłam się wychłodzić po tych radomierskich, gorących łąkach. Moich Ludzi zachwycił jakiś FAUST operowy, który ma być tam ponoć „wystawiany”. Znam niemiecki na tyle, że w faust…, znaczy: w piąstkę się śmiałam: po co wystawiać PIĘŚĆ? Przecież i tak u każdego człowieka ją widać… 

Bigiel szedł z nami od swojego domu aż niemal pod Janowice (Wielkie)

To ten cały Radomierz…

Szybko się zaprzyjaźnił ten Bigiel z moim Człowiekiem

Ze mną też się zaprzyjaźnił

To te duże psy z rogami, pachnące pysznie mlekiem

Moja Człowieka mówi, że z tyłu są Rudawy Janowickie i Janowice Wielkie. Phi, Zabobrze moje większe…

…tam podobno widać Miedziankę.

W tym całym Wojanowie była wreszcie woda do kąpieli

Mojemu Człowiekowi najwyraźniej spodobała się ta ławka nad stawem

A mnie się spodobała cała ta chałupa, podwójnie mi się spodobała


The Blue Olympic Ring stolen by Froda

Olympic Ring Stolen


Poranek w sianie

Koko ma już swój nowy dom, zupełnie niekiepski zresztą. O tym małym urwipołciu można poczytać w artykule TUTAJ.

Mój Człowiek mało ostatnio spaceruje ze mną (na wycieczki w góry nie chodzi wcale!). Ciągle narzeka, że go rwie jakiś kulsz… No, ale przynajmniej rano łazimy po przepięknie wykoszonych łąkach niedaleko domu – i to spacerujemy długo. Dzisiaj spotkałam tam nowych kumpli (w zasadzie: same kumpele i jednego chłopaka, ale malutkiego takiego…).

Wargames

 

Ringo1

Ringo2

York

Flying York – jedyny chłopak w towarzystwie

 


Koko – kociątko przyniesione z lasu

Wczoraj, nad strumieniem się przybłąkała. Więc użyczyliśmy jej dachu nad głową, czasowo. Na początku także Froda uważała ją za bardzo zabawną, nową atrakcję; teraz zaczyna mieć dość żywiołowości 5-tygodniowej kotki. Ale śliczna jest ta mała Koko bez dwóch zdań.

Obrazek

I pilnie szuka nowego domu.

Koko&Froda

Koko szła za Frodą krok w krok, znad strumienia do domu. To jakieś 1,5 km

Koko Vet

U weterynarza: waga – 400 g; została odrobaczona i przebadana. Wygląda dobrze.

Koko&Froda

Ulubiona zabawa: wspinanie się na Frodę

Koko & Froda

„Zagrać komuś na nosie” w wersji kociej: Froda już mniej tolerancyjna

Koko & Froda

Drapieżnik gotowy do walki…

Koko

Senność

Koko

Najchętniej śpi na kolanach człowieczych. Froda ledwie toleruje taka poufałość.

 


Ringo – but not a Star(r)

Obrazek

Ringo

Obrazek


Upał

W upał pies – jak ryba – najlepiej czuje się w wodzie…

Najchętniej w ogóle bym się stąd nie ruszała

Puszczanie bąbelków nosem

A po kąpieli pysznie jest zaszyć się w leśnej trawie